O mnie

Moje zdjęcie
Czytaj to co piszę, ja kryję się za słowami.

"Dużo Szaleństwa, więcej Grzechu" E.A. Poe

"Jeśli cnotliwą postać może przybrać diabeł, no, to panowie, macie go przed sobą." John Webster
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dukaj. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dukaj. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 marca 2013

Lektura obowiązkowa

Jacek Dukaj
"Wroniec"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
ISBN:
978-83-08-04392-9
Data wydania: 2009
Miejsce wydania: Kraków (?)


"Adaś zrozumiał, że oni wszyscy tu wyszarzyli się na śmierć. I że wszystko było na odwrót. To nie Maszyna-Szarzyna zalewa ludzi szarością. To ludzie napędzają Maszynę-Szarzynę. A przez Maszynę - wszystkie telewizory w mieście i w kraju. Kineskopy działają w obie strony. Nawet jak kto nie chce - Maszyna-Telewizja go wyszarza. Najpierw oddaje jej Kolor. A potem ona żywi się szarością. Pokazuje ją na ekranach. Nadaje tylko to, czym ludzie ją nakarmili. A oni jeszcze chodzą po mieście i oszarzają domy, ulice, innych ludzi."

"Wroniec" to kolejna powieść czytana "z obowiązku". Cieszę się, że do moich zadań należy czytanie książek takich jak ta - te nowe studia podobają mi się coraz bardziej!
 Patrząc na okładkę i tytuł, a przede wszystkim na nazwisko autora, spodziewałam się po tej książce wszystkiego, tylko nie tego co w niej w istocie znalazłam. A co znalazłam? - o tym za chwilę. 
Książkę dosłownie pochłonęłam, lektura zajęła mi niewiele ponad półtorej godziny. Nie jestem pewna, czy dlatego, że była taka fajna, czy miało na to wpływ to, że spieszyłam się, żeby przeczytać ją na zajęcia (tak na marginesie okazało się, że omawiać będziemy ją dopiero za dwa tygodnie - typowe dla mnie...). Nie mogę jednak wszystkiego zwalić na pośpiech - czytałam z zainteresowaniem. "Wroniec" porusza temat, który do tej pory był mi zupełnie obcy, a zawsze byłam go ciekawa - chodzi o stan wojenny. Czasy stanu wojennego są mi zupełnie nieznane, urodziłam się parę lat po jego skończeniu i do tej pory moja wiedza na ten temat była dosyć mglista.  W szkole o tym nie mówili (!), w domu słyszało się tylko jakieś ogólniki - dobrze było dowiedzieć się czegoś na ten temat. Dukaj przedstawił ten okres czasu w bardzo specyficzny sposób. Niczego nie pisze wprost, postacie i miejsca ukrywa pod innymi nazwami (są one jednak banalne do rozszyfrowania, nawet dla kogoś kto jest mało zorientowany). Wszytko jest tutaj utrzymane w klimacie baśni, fantazji czy też złego snu.  Atmosfera jest ciężka, tempo dosyć dynamiczne, co sprawia, że chętnie się czyta. 
Spodobało mi się opowiedzenie tej historii z perspektywy małego chłopca, to ciekawy pomysł. Przez to książka jest "prostsza", nie jest pretensjonalna czy pompatyczna - coś w sam raz dla ludzi w moim wieku, którzy chcą zobaczyć jakie to były czasy. 


Wroniec, Bubecy i mały Adaś
Adaś to przeciętny chłopczyk. Mieszka z rodzicami, babcią i małą siostrzyczką. Niestety pewnego dnia do jego domu wlatuje ogromny Wroniec, który porywa jego ojca. Reszta rodziny Adasia znika. Chłopiec musi przez jakiś czas radzić sobie zupełnie sam. Wkrótce chłopcem zainteresował się Pan Beton, jego sąsiad. Wraz z Panem Betonem Adaś podróżuje po zszarzałym mieście, w którym niepodzielnie panuje Wroniec. Chłopca czekają mroczne przygody, podczas których nie uniknie zmag z przerażającymi sługami Wrońca. Czy chłopcu uda się pokonać Bubeków i odzyskać rodzinę? Czy nie jest już za późno?

Podsumowanie
Dukaj stworzył świetny fantasmagoryczny klimat, duszną atmosferę, wprowadził sporą dawkę napięcia. Fantazyjne wstawki też są warte zauważenia. Cieszę się niezmiernie, że miałam okazję przeczytać "Wrońca". Nawet omawianie i rozbieranie go na czynniki pierwsze na zajęciach nie będzie mi w stanie go "spaskudzić". Fajnie przeczytać coś, co nie tylko dostarczy nam rozrywki, ale dostarczy informacji, poszerzy wiedzę. Z pewnością to nie koniec mojej przygody z Dukajem.
Moja ocena: 9