Jayne Castle
"Czarny bursztyn"
Wydawnictwo: Amber
ISBN: 978-83-241-3923-1
Data wydania: 2011
Miejsce wydania: Warszawa
Tytuł oryginalny: Obsidian Prey
Przepraszam za kiepską jakość okładki, ale ciężko znaleźć inną.
Literatury kobiecej ciąg dalszy. "Czarny bursztyn" to kolejna książka z serii świata Harmonii. Nie będę jeszcze raz opisywać realiów, jeśli ktoś jest ciekawy można zajrzeć do recenzji "Po zmroku". Pod względem językowym utwór ten jest bardzo podobny do poprzedniej części. W książce pojawiają się także Lidia i Emmett z "Po zmroku", ale ich obecność nie ma żadnego wpływu na akcję. Fabuła "Czarnego bursztynu" nie jest powiązana z wydarzeniami, które miały miejsce we wcześniejszych utworach dotyczących świata Harmonii, więc można spokojnie czytać, "metodą biblioteczną" - chaotycznie i nie po kolei ;)
Co ciekawe główne bohaterki mają wiele cech wspólnych. Obie mają problemy w pracy i próbują zaistnieć, są świeżo po nieudanym związku, zakochują się, wpadają w poważne tarapaty, mają bardzo podobne charaktery itd. Zastanawia mnie czy Castle sięga po taki typ bohaterki zawsze, czy można spodziewać się większej różnorodności w innych częściach. Fabuła oczywiście różni się od tej w "Po zmroku", ale mam wrażenie, że sporo czerpie z tych samych tematów co poprzedni tom. Jedynym wyraźnym elementem różniącym te dwa utwory jest sposób ukazania uczucia głównych bohaterów. W "Po zmroku" miłość była na dalszym planie, nie przeszkadzała i nie była wszechobecna. W "Czarnym bursztynie" sfera emocjonalna dominuje, cała fabuła jest jej podporządkowana. Zdecydowanie bardziej odpowiadał mi subtelny romans niż ten, który jest odrobinę przesłodzony jak dla mnie.
Książkę czyta się przyjemnie, szybko, ale z umiarkowanym zainteresowaniem. Nie wciąga bardzo, ale nie jest też nudna. Bardziej niż sama historia atrakcyjna wydaje się dla mnie planeta, na której wszystko się dzieje. Zafascynował mnie ten śmiało wykreowany świat i chętnie do niego wróciłam. Ciężko mnie zadowolić w tej kwestii, bo miejsce wydarzeń musi być dla mnie bardzo spójne i mieć cechy realistyczne. Na dodatek musi poruszać moją wyobraźnie i mieć to "COŚ". Harmonia o dziwo spełnia moje kryteria i zajmuje zaszczytne miejsce obok między innymi Śródziemia Tolkiena, planety Pern z opowieści Anne McCaffrey, ukrytego świata czarodziei z Harry'ego Potter'a czy też wspaniałych terenów z Mrocznej Wieży Stephena Kinga. Tak na prawdę ciężko mi uzasadnić dlaczego Harmonia tak bardzo mnie pociąga, ale właściwie nie sposób także wyjaśnić dlaczego lubi się zapach róż czy też nienawidzi się owsianki. To zwyczajnie kwestia gustu.
Fabuła
Lyra Dore, dostrajaczka bursztynu czuje się skrzywdzona, przez mężczyznę, którego kochała. Cruz Sweetwater okazał się draniem i odebrał jej prawa do znaleziska, które odkryła w pradawnych ruinach miasta obcych. Gdy mężczyzna wpada w tarapaty szuka pomocy u swojej dawnej dziewczyny. Z jego laboratorium skradzione zostały niezbadane dotąd bardzo cenne i wyjątkowe ametystowe przedmioty (odkryte w ruinach, które odnalazła Lyra). Na domiar złego jego ekipa badawcza zostaje uwięziona na miejscu wykopalisk, a uwolnić ich może tylko panna Dore. Dostrajaczka decyduje się pomóc przystojnemu mężczyźnie, po cichu licząc, że ich romans na nowo rozkwitnie.
W pewnym momencie Lyra obawia się, że zaczyna wariować. Tajemnicze wizje, niczym sny na jawie pojawiają się w jej życiu. Kobieta musi dowiedzieć się czy te dziwne doświadczenia mają coś wspólnego z jej niezwykłymi nawet jak na świat Harmonii umiejętnościami czy też może są jakoś powiązane ze zniknięciem ametystowych artefaktów. Lyra i Cruz znajdą się w ogromnym niebezpieczeństwie. Czy przeciwności jakie stawia im na drodze los zbliżą ich, czy wręcz przeciwnie?
Wiedz, że coś się dzieje
Nie byłabym sobą jakbym nie wspomniała o kolejnym uroczym stworzonku, którego losy śledziłam z wielką przyjemnością, a które odegrało niebłahą rolę w całym utworze. Oczywiście znów mowa o kurzaku, czyli małej puchatej kulce, z dwoma parami oczu (codzienne i do polowań - kiedy kurzak otworzy te drugie, to wiedz, "że coś się dzieje" ;)). Zwierzątko to oprócz swojej urzekającej aparycji (którą rzecz jasna sobie wyobraziłam na podstawie opisów) jest niezwykle utalentowane i przywiązane do ludzi. Idealny towarzysz człowieka, kochający ciasteczka i potrafiący walczyć w obronie swojej właścicielki. Wiele dałabym żeby mieć takiego wspaniałego kurzaka, życie byłoby weselsze. Jayne ma za tą futrzastą postać wielkiego plusa u mnie, chociaż to... absurdalne.
Podsumowanie
Książka całkiem w porządku, dobra na ciche i długie wieczory. Szczególnie atrakcyjna będzie zwłaszcza dla pań lubiących romanse z paranormalnym tłem. I choć ja się do takich raczej nie zaliczam, to muszę szczerze przyznać, że dobrze się bawiłam czytając. Mam nadzieję, że w pozostałych częściach bohaterki będą reprezentowały inny typ charakteru i inny wzorzec zachowań niż Lidia i Lyra, bo mimo szczerych zachwytów nad światem Harmonii, może mnie zniechęcić powtarzalność i czerpanie w kółko z tych samych schematów. Książka otrzymuje 7 punktów (z czego jeden, solidny punkt za kurzaka!) ponieważ doceniam ją za świat przedstawiony i to "COŚ" nieuchwytnego, co wyróżnia ją na tle innych utworów
O mnie
- Horror Princess
- Czytaj to co piszę, ja kryję się za słowami.
"Dużo Szaleństwa, więcej Grzechu" E.A. Poe
"Jeśli cnotliwą postać może przybrać diabeł, no, to panowie, macie go przed sobą." John Webster
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Castle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Castle. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 14 sierpnia 2012
sobota, 23 czerwca 2012
Mój romans z nowym gatunkiem
Jayne Castle aka Jayne Ann Krentz
"Po zmroku"
Wydawnictwo: Amber
ISBN: 978-83-241-3815-9
Data wydania: 2010
Miejsce wydania: Warszawa
Tytuł oryginalny: After dark
Futurystyczny świat
Tym razem coś zupełnie nowego. Nowa autorka, nowy gatunek i nowe elementy fabuły. Jayne Castle zabiera czytelnika do wykreowanego przez siebie, niezwykle interesującego świata. Akcja "Po zmroku" toczy się w futurystycznym świecie - Harmonii. To miejsce, w które ludzie zawędrowali poprzez tajemnicze portale, które dawno temu zniknęły. Harmonia jest odcięta od "starej" Ziemii, a na jej terenie króluje magia. Przed ludzkimi osadnikami te tereny zamieszkiwała tajemnicza cywilizacja, której pozostałości wciąż są nie do końca zbadane.
W tym fantastycznym świecie roi się od łowców duchów i pararezonerów. Ludzie aby uwydatnić swoje umiejętności używają bursztynów. Pełno tu magii, pradawnych i niebezpiecznych budynków, iluzji oraz ektoplazmy. Mieszanka dosyć ryzykowna, ale jak na mój gust bardzo udana.
Fabuła
Główną bohaterką "Po zmroku" jest paraarcheolog Lidia Smith. Zajmowała się rozbrajaniem pułapek znajdujących się w ruinach miasta, które stworzyła obca rasa. W pewnym momencie doszło do wypadku, w wyniku którego kobieta straciła niemal wszystko. Po tym incydencie nikt nie chciał jej zaufać, nie mogła znaleźć normalnej pracy, straciła chłopaka. W ciasnym mieszkanku próbuje dojść do siebie po traumatycznych wydarzeniach, a przy okazji stara się dowieść, że nie zwariowała. Jej nudne życie nabiera tempa, gdy dostaje nowe zlecenie. Emmett London wynajmuję Lidię i prosi ją o odnalezienie cennej rodzinnej pamiątki. Gdy kobieta podejmuje wyzwanie okazuje się, że sprawa ma drugie dno. Splataczka aby wykonać swoje zadanie narazi się na wiele niebezpieczeństw, ale może jeśli dowiedzie swojej przydatności, to środowisko do którego należała znów przyjmie ją do siebie?
Ode mnie
Jestem zaskoczona, że książka takiego gatunku przypadła mi do gustu. Zazwyczaj nie przepadam za fikcyjnymi światami przyszłości. Ale ten stworzony jest wyjątkowo... harmonijnie. Wszystko do siebie pasuje, fabuła jest wiarygodna, postacie realne. Historia jest ciekawie zbudowana, można by rzec, że jest zaskakująca.
Absolutnie nie powinno się kierować napisem z okładki "romans paranormalny". Romans jest tutaj na dalszym planie, nazwałabym to raczej fantastyką z wątkiem miłosnym, niepotrzebnie zrażają ludzi ;)
Uczucie, które rozwija się na kartach utworu jest nienachalnie opisywane, nie jest przede wszystkim męczące, a to spory plus.
Czytelnik może poczuć się na początku bardzo zagubiony, brakuje konkretnego wprowadzenia w świat Harmonii. Informacji o miejscu, w którym toczy się akcja dowiadujemy się stopniowo. Od samego początku pojawia się wiele terminów, których siłą rzeczy czytelnik nie zna, na próżno szukać ich wyjaśnienia, trzeba się domyślać lub cierpliwie czekać z nadzieją, że później poznamy znaczenie niektórych słów. Jest to nieco irytujące, ale przy tym rozbudza ciekawość.
Jeżeli chodzi o postacie najbardziej do gustu przypadł mi... kurzak. Ciężko opisać co to za stworzenie, najlepiej przeczytać w książce. Słodka mała kulka, które dodaje książce wiele uroku, jest takim ciepłym akcentem.
Okładka jest dla mnie zbyt cukierkowa i w połączeniu z tekstem, który znajdziemy z tyłu wcale nie zachęca. Opis z obwoluty znów mylący, do samego końca spodziewałam się czegoś innego. A oto streszczenie jakie możemy znaleźć na książce:
Tak jak już pisałam, niespecjalnie lubię tego typu książki. Jednak dla "Po zmroku" muszę zrobić wyjątek.
8 punktów należy się jak najbardziej.
"Po zmroku"
Wydawnictwo: Amber
ISBN: 978-83-241-3815-9
Data wydania: 2010
Miejsce wydania: Warszawa
Tytuł oryginalny: After dark
Futurystyczny świat
Tym razem coś zupełnie nowego. Nowa autorka, nowy gatunek i nowe elementy fabuły. Jayne Castle zabiera czytelnika do wykreowanego przez siebie, niezwykle interesującego świata. Akcja "Po zmroku" toczy się w futurystycznym świecie - Harmonii. To miejsce, w które ludzie zawędrowali poprzez tajemnicze portale, które dawno temu zniknęły. Harmonia jest odcięta od "starej" Ziemii, a na jej terenie króluje magia. Przed ludzkimi osadnikami te tereny zamieszkiwała tajemnicza cywilizacja, której pozostałości wciąż są nie do końca zbadane.
W tym fantastycznym świecie roi się od łowców duchów i pararezonerów. Ludzie aby uwydatnić swoje umiejętności używają bursztynów. Pełno tu magii, pradawnych i niebezpiecznych budynków, iluzji oraz ektoplazmy. Mieszanka dosyć ryzykowna, ale jak na mój gust bardzo udana.
Fabuła
Główną bohaterką "Po zmroku" jest paraarcheolog Lidia Smith. Zajmowała się rozbrajaniem pułapek znajdujących się w ruinach miasta, które stworzyła obca rasa. W pewnym momencie doszło do wypadku, w wyniku którego kobieta straciła niemal wszystko. Po tym incydencie nikt nie chciał jej zaufać, nie mogła znaleźć normalnej pracy, straciła chłopaka. W ciasnym mieszkanku próbuje dojść do siebie po traumatycznych wydarzeniach, a przy okazji stara się dowieść, że nie zwariowała. Jej nudne życie nabiera tempa, gdy dostaje nowe zlecenie. Emmett London wynajmuję Lidię i prosi ją o odnalezienie cennej rodzinnej pamiątki. Gdy kobieta podejmuje wyzwanie okazuje się, że sprawa ma drugie dno. Splataczka aby wykonać swoje zadanie narazi się na wiele niebezpieczeństw, ale może jeśli dowiedzie swojej przydatności, to środowisko do którego należała znów przyjmie ją do siebie?
Ode mnie
Jestem zaskoczona, że książka takiego gatunku przypadła mi do gustu. Zazwyczaj nie przepadam za fikcyjnymi światami przyszłości. Ale ten stworzony jest wyjątkowo... harmonijnie. Wszystko do siebie pasuje, fabuła jest wiarygodna, postacie realne. Historia jest ciekawie zbudowana, można by rzec, że jest zaskakująca.
Absolutnie nie powinno się kierować napisem z okładki "romans paranormalny". Romans jest tutaj na dalszym planie, nazwałabym to raczej fantastyką z wątkiem miłosnym, niepotrzebnie zrażają ludzi ;)
Uczucie, które rozwija się na kartach utworu jest nienachalnie opisywane, nie jest przede wszystkim męczące, a to spory plus.
Czytelnik może poczuć się na początku bardzo zagubiony, brakuje konkretnego wprowadzenia w świat Harmonii. Informacji o miejscu, w którym toczy się akcja dowiadujemy się stopniowo. Od samego początku pojawia się wiele terminów, których siłą rzeczy czytelnik nie zna, na próżno szukać ich wyjaśnienia, trzeba się domyślać lub cierpliwie czekać z nadzieją, że później poznamy znaczenie niektórych słów. Jest to nieco irytujące, ale przy tym rozbudza ciekawość.
Jeżeli chodzi o postacie najbardziej do gustu przypadł mi... kurzak. Ciężko opisać co to za stworzenie, najlepiej przeczytać w książce. Słodka mała kulka, które dodaje książce wiele uroku, jest takim ciepłym akcentem.
Okładka jest dla mnie zbyt cukierkowa i w połączeniu z tekstem, który znajdziemy z tyłu wcale nie zachęca. Opis z obwoluty znów mylący, do samego końca spodziewałam się czegoś innego. A oto streszczenie jakie możemy znaleźć na książce:
"Namiętna miłość w świecie duchów i pułapek iluzji w paranormalnym romansie gwiazdy literatury kobiecej:
To miało być doskonałe posunięcie zawodowe. Licencjonowaną paraarcheolog o nadprzyrodzonych zdolnościach i łowcę duchów miał połączyć tylko biznes - tak lukratywny, jaki można zrobić tu na wykopaliskach w ruinach pozostawionych przez zagadkową cywilizację. Ich plany krzyżuje jednak niepokojąca zmysłowa energia, która pojawia się między nimi, i miłość tak potężna, że potrafi zbudzić uśpione pod ziemią demony..."
Podsumowanie
Fabuła, język, postacie - wszystko razem tworzy integralną całość i jest dobrym przykładem na to, że nie należy zrażać się do książki po opisie z tylnej okładki ;)Podsumowanie
Tak jak już pisałam, niespecjalnie lubię tego typu książki. Jednak dla "Po zmroku" muszę zrobić wyjątek.
8 punktów należy się jak najbardziej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

